piątek, 21 września 2012

Wygodnicki.

No i rozsiedział się łobuz jeden. Rozkoszuje się wolną przestrzenią i zdaje się nic go nie ruszać. A wykonanie swojej tarczy chyba zlecił u samego Hefajstosa. Kurcze, a mi wydawało się, że jestem tak sobie gościnna. W końcu lubię samotność...


Z myślą, że mam kogoś 24h na dobę żyje mi się tak sobie. No bo nawet na tajnym posiedzeniu w łazience nie mogę pobyć sama. Oj fc..k. A jak zna jeszcze moje myśli, to wie nawet że czasem mnie przeraża i wtedy napawa się swą władzą nade mną. Ale skoro je zna, to bardzo łatwo... Nie, tego "gościa" wyprosić nie sposób. Ma tupet. I zero zahamowań. A co gorsze chęć na władzę absolutną. Po moim trupie ;)

Oj z tą tomografią tam... Ale obiecałam to skrobnę pokrótce.
W porównaniu z badaniem poprzednim wyraźna progresja zmian węzłowych w śródpiersiu. Pojawiło się nowe ognisko w płacie dolnym płuca lewego i przy kręgosłupie, więc pewnie dlatego czasem łupie. Ponadto płyn w worku osierdziowym.
I takie tam bla bla bla na całą stronę. Nie mam osobiście tego do czego odnieść, bo opis ostatniej tomografii był na dwa zdania.
Progresja. Jak bardzo można nie cierpieć tego słowa. Ale przecież z angielskiego to rozwój, postęp. Aj no i racja. Ktoś się tam rozwija. Na pewno nie ja. W każdym bądź razie mam się z tym wynikiem zgłosić jak najszybciej do swojego onkologa, który tymczasem się urlopuje. Na szczęście do poniedziałku. Na szczęście, bo to oznacza weekend w domu a nie w szpitalnej sali. A może on wcale nie będzie chciał mnie widzieć tak szybko. Może wyznaczona przez niego data na 2go października  brzmi dobrze i tak już zostanie. Nie wiem. Za to wiem, że pewnie z ICEm już się mogę pożegnać. A już tak się nawet polubiliśmy... Choć w sumie nie do końca. Kurcze, jeszcze nie tak dawno plan mojego lekarza był taki: ze cztery, maksymalnie pięć dhapów i przeszczep. Tymczasem dwa dhapy. Pudło. Trzy ICE. Pudło. Kolejne "cuś"  nie wiadomo ile... A już nie wspomnę planu nr 1 który nie zakładał żadnego przeszczepu. Tylko niezbędne minimum - 12abvd i po zawodach. Jak tak można nie dotrzymać słowa ;). Oj, panie doktorze. Ja to wszystko pamiętam. Mimo chemii, która czyści pamięć. A moje narządy zaczynają powoli krzyczeć DOŚĆ. Trochę tego ponad plan się we mnie skumulowało. I mam przeogromną ochotę uciec z kraju przed "doktorkiem z kolejnym workiem". I niech mnie szukają listem gończym. Tyle że co, jak? Z Kasią pod pachą mam uciekać? Bo przecież nie sama. Nie wiem, czy by jej się taka wycieczka spodobała...Ale ona lubi wycieczki. I zabawy w uciekanie. Tyle, że jak się nawet dobrze przede mną schowa to długo w kryjówce nie potrafi usiedzieć i zaraz przybiega uradowana wołając "Mama, tu jestem"! No więc takiego uciekiniera mi nie potrzeba. Szybko by nas znaleźli :)

A dzisiaj wyjątkowo intensywnie marzyłam o miseczce duszonych na masełku z cebulką grzybkach. Aż mnie z tych marzeń wybudził telefon znajomej z zaproszeniem do lasu. Trzy godziny szukania by znaleźć chyba pięć podgrzybków i jedną gąskę. Ale może to i dobrze. Bo ja jestem w stanie zjeść każdą ilość tego duszonego przysmaku. A na moje szczęście była tego jedynie ta wymarzona miseczka. Ni mniej ni więcej. A znajoma zebrała ponad pół wiadra. Że o znalezisku jej teściowej nie wspomnę. Bo bym się musiała wiaderkiem ze wstydu nakryć. Trudno. Nigdy nie uważałam się za mistrza grzybobrania. Ale dla samego faktu leśnego powietrza było warto.

Dobrego weekendu i owocnego grzybobrania dla tych, co mają taki zamiar!

17 komentarzy:

  1. a może schowamy się na trochę w leśnym szałasie? będziemy patrzeć z boku jak świat goni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem "za". Ja już wolniej nie mogę. A obserwować uwielbiam. To kiedy?:)

      Usuń
    2. idą cieplejsze dni- byśmy nie zmarzły

      Usuń
  2. Kurcze dlaczego nigdy nie idzie gładko??? Ja też już się za długo bujam z tym dziadostwem, 2 dhapy i nic, 3 niebieściutkie i tylko 33% poprawy teraz wreszcie leżę na przeszczepie ale co dalej na ile uda się to opanować...
    Trzyma za Ciebie kciuki Ewcia, pozdrawiam z przeszczepówki Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Aniu trzymam kciuki. Trudny masz teraz czas. Wyjątkowo. Bądź dzielna i nie daj się zawładnąć czarnym myślom. One są i odpłyną. A trzymaj się tych optymistycznych. Niebieściutkie było znośne? Kiedy chemia przeszczepowa? Walcz dzielnie. Ściskam.

      Usuń
  3. bardzo współczuje Ewuś jestem z tobą jak możeszto ucieknij do mnie bardzo się uciesze i może schowam cię przed tym dziadem i zgubi trop i już nie wróci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusząca propozycja. I chyba nikt by mnie tam nie znalazł. Nawet by Michałowy gps przy końcu drogi zwariował :) Przemyślę tę opcję:) Buziaki!

      Usuń
  4. A ja wierze że będzie wszystko dobrze. On tak tylko chwilowo daje o sobie większy znak w ramach desperacji :-)

    Pozdrawiam Ewuś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, oby to jego ostatnie podrygi były:)

      Usuń
  5. Bardzo mi smutno,że to cholerstwo nie chce się odczepić od Ciebie.Ale miejmy nadzieję,że dasz radę ukręcić najpierw jedno szczypce,a potem drugie.Musisz podnieść wysoko głowę,żeby tylko nie widział nawet przez chwilkę Twojego zwątpienia.Pokaż swojej Kasi,mężowi,najbliższym i nam,że jesteś silna.Bardzo wierzę,że uda Ci się zwalczyć.Pozdrowienia Ewuniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu któreś się podda. Ale ja nie zamierzam :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Cieszę się, że czytasz i oglądasz to co Ci podsyłamy. To dość cieżka praca wgryzienie się w temat, o wdrożeniu tego w zycie już nie wpomnę. Ale małymi krokami się uda. A myślałaś o tym żeby udać się do psychologa onkologicznego? Na blogu "Rak jest uleczalny" o tym było.
    Cały czas trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami rozmawiam z kimś takim na oddziale. CHyba znów tego potrzebuję bo mam pewną teorię, dlaczego to chemiczne g...o nie działa. Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie linki i newsy bo dzięki nim jestem bardziej świadoma, ku trwodze moich najbliższych ;)

      Usuń
  7. Witaj koleżanko,teraz pewnie smerfetka Cię czeka a ona naprawdę daje rezultaty,nawet w przypadkach tej najbardziej złośliwej złośnicy.Uszy więc do góry i pełna nadziei idź do przodu.Cieplutko pozdrawiam już z domu :)
    Annamarchewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, smerfetkę to zwykłam oglądać w telewizji. Aż na takie komitywy z nią to niekoniecznie mam chęć. Ale skoro to mi zostaje to się i ze smerfetą zaprzyjaźnię, a co:) Odpoczywaj!

      Usuń
  8. Ewa!
    jesteś niesamowita.
    Czytam i jestem,
    Kocham grzyby, ale w tym roku nie jadLam jeszcze,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już pierwszy grzybowy głód zaspokoiłam:) Mam jednak nadzieję, że jeszcze coś wynajdę;)
      Pozdrawiam!

      Usuń