Oddaję się lenistwu na całego. Niby nic nie muszę i przez to brakuje mi na wszystko czasu. Jak kiedyś. Powoli rozkoszuję się normalnością i życiem na wolności.
"Nadejdzie czas, że wszystko skończone. I to będzie POCZĄTEK." Louis L'amour
czwartek, 16 sierpnia 2012
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Zdradzieckie wiatry.
Z przykrością stwierdzam, że trzy tygodnie czasu spędzone na 6 piętrze warszawskiego CO mogę uznać za ... zmarnowane.
piątek, 10 sierpnia 2012
Jeszcze jeden i jeszcze raz...
Za mną czwarty i ostatni dzień aferez. Starczy tej rozrywki. Nie popisałam się zbytnio i nikt mi nie bił brawa. Ale i tak jestem z siebie dumna.
środa, 8 sierpnia 2012
No stress...
Aferezy są moim udziałem od wczoraj ale chyba mój organizm nie zmobilizował się wystarczająco do tej zbiórki...
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Kiedy z środy robi się czwartek a czwartek może być ... piątkiem.
Jak na razie mój optymistyczny plan opuszczenia CO w środę na razie legł w gruzach a to za sprawą jakiegoś dziwnie brzmiącego czynnika cd34 który nie jest w ilości pożądanej na tyle, bym mogła być podłączona do tej dziwnej machiny, którą póki co widziałam jedynie na zdjęciach.
sobota, 4 sierpnia 2012
Podpadziocha.
No właśnie. Boję się, że moja w swoboda w samodzielnym wstrzykiwaniu sobie zastrzyków się skończyła. A przynajmniej u Helgi...
czwartek, 2 sierpnia 2012
Wśród nocnej ciszy...
Kiedy ja tu się relaksuję, dbam o ciało, czytam newsy i uskuteczniam relacje z chorymi Kasia urabia sobie z tatą łokcie po pachy i ciężko pracuje bez chwili wytchnienia. Zresztą popatrzcie sami...
Subskrybuj:
Posty (Atom)