"Nadejdzie czas, że wszystko skończone. I to będzie POCZĄTEK." Louis L'amour
piątek, 26 października 2012
Moje paranoje.
25go miałam się grzecznie stawić do szpitala i tak zrobiłam, bo miejsce na mnie czekało. Po wyspaniu się w kolejkach zostałam wezwana przez miłą Panią dr do gabinetu gdzie dowiedziałam się, że mojego lekarza ma nie być miesiąc czasu i że na Skuteczny Lek nie mam co liczyć, bo mam kiepskie wyniki krwi.
sobota, 20 października 2012
Jesienne żółcienie.
Znów będę się tłumaczyć z nieobecności. A powód praktycznie ten sam co zwykle - temperatury i niby pakowanie. Piszę "niby" bo miałam taki szczytny plan; każdego dnia zapełnić jakiś karton, ale póki co na 4ech stanęło. Jak trzęsie z zimna to nic mi nie wychodzi. To już ponad dwa tygodnie "czopkowania", które nie zawsze działa. Pójdę do lekarza i usłyszę to co ostatnio - "w płucach nic nie słychać, gardło czyste, proszę brać te czopki". Więc nigdzie nie wychylam nosa i dalej się trzęsę.
poniedziałek, 15 października 2012
Mało czasu kruca bomba.
Każdego dnia układam sobie w myślach listę rzeczy do zrobienia na kolejny dzień, ale moje plany biorą w łeb przez temperaturę. Nie na zewnątrz.
piątek, 12 października 2012
Odkopana
Przyzwyczaiłam Was do regularnych wpisów, więc tak długa nieobecność mogła niektórych niepokoić więc już donoszę : byłam schowana głęboko pod kilkoma pierzynami i dopiero dziś udało mi się spod nich wydostać ;)
sobota, 6 października 2012
Smerfastycznie.
No i tak jak przewidywała Ania. Zaprzyjaźniam się ze Smerfetką zwaną inaczej CN3OP. W moich żyłach płynie teraz błękitna krew, sikam na niebieściutko i tak sobie zerkam ukradkiem na sympatyczny niebieściutki woreczek wreszcie Skutecznego Leku, który na moje szczęście dosyć szybko spływa, nie wspierany żadnymi pompami.
czwartek, 4 października 2012
Jeśli tylko chcesz.
Ostatecznie w szpitalu jestem od wczoraj. Zbierałam wenę na pisanie, zbierałam i piszę, choć wena się nie pojawiła a jedynie lekarz ze swoimi jak zwykle newsami.
poniedziałek, 1 października 2012
W odpowiedzi.
A wczoraj w kościele zdarzyła mi się kolejna zabawno - kłopotliwa sytuacja ale tym razem bez udziału Katarzyny...
Subskrybuj:
Posty (Atom)