poniedziałek, 14 maja 2012

Farelkę czas odpalić...

Ciągle marznę. Wieczorami niewielka gorączka sprawia, że nie mogę się wydostać z oparów gorącej łazienki. Właściwie to nie ma teraz dnia bez podwyższonej temperatury. I z żołądkiem mam już od dłuższego czasu jakiś problem. Nie jestem w stanie odpowiedzieć Michałowi na pytanie, jak się czuję. Coś mi jest, ale nawet nie jestem w stanie tego opisać.

niedziela, 13 maja 2012

Przychodzi baba do sklepu...

Dzisiaj króciutko. Po ostatniej chemii już minął suchy kaszel, który od czasu do czasu dawał znać. Jest, gdy próbuję wziąć głęboki oddech więc mam na to bardzo prostą receptę - po prostu tego ... unikam). Zostały jeszcze jakieś wieczorne wahania temperatury ale nawet już nie sięgam po termometr. No a mdłości w tym tygodniu były chyba zdecydowanie najsłabsze. Zatem jeżeli można tak to ująć, to ... chyba moja "najlepsza" chemia...

czwartek, 10 maja 2012

Jeszcze trochę cierpliwości.

Teoretycznie ostatnią chemię mam za sobą. W CO tego dnia było mnóstwo ludzi. Kolejki do oddania krwi zdawały się nie mieć końca. Smutna rzeczywistość, ale ilość osób z nowotworem raczej nie maleje.

środa, 9 maja 2012

Babcia na uwięzi.

A u mnie zatrucia ciąg dalszy. Jednego dnia jest lepiej, drugiego znów mam jakieś "jazdy w brzuchu" i biegunkę. Niestety ale chyba też i pozostałym domownikom się coś ode mnie dostało.

niedziela, 6 maja 2012

piątek, 4 maja 2012

Uff, jak gorąc/zk/o.

Wczoraj wróciliśmy z długoweekendowych podróży więc i jeden post przepadł.
Pogoda wszystkim odpoczywającym dopisała, może nawet za bardzo. Mieliśmy mało czasu a dużo wizyt w planach, więc siłą rzeczy nie dało rady się spotkać ze wszystkimi. Z drugiej strony miło, że udało się wyrwać choć na chwilę do rodzinki której nie widziałam już czas jakiś...