niedziela, 26 sierpnia 2012

Na linii frontu.

ICE jednak potrafi dokopać. Tym razem cios poniżej kolan a ja uparcie próbowałam się utrzymać na nogach, tak na przekór wszystkiemu.


Poprzedniego wlewu tak nie odczułam, ale to może i dlatego, że bezpośrednio po nim jeszcze długo przyszło mi się "wylegiwać" w szpitalu. Tam - wiadomo, najczęściej spędza się czas w pozycji leżącej... W czwartek miałam jeszcze jakiś "chemiczny wlew" i po nim, tego samego dnia mogłam się "w pełni cieszyć wolnością".
Bardzo chciałam, ale efekt tego był taki jakby ktoś mnie walnął jakimś młotem w głowę, a ja próbowałam iść, stać - słowem robić wszystko by nie polec. Otumanienie przypominało mi trochę dhap. Były i zawroty głowy, uderzenia gorąca, "miękkie kolana", kołatania serca, nudności... Dużo w sumie tego. Po jakiś trzech minutach spędzonych "w pionie" najbezpieczniej było mi zmienić pozycję na siedzącą lub leżącą.

Nienawidzę tych dni. Nie wiem, kiedy i czy w ogóle się skończą, nie wiem, czy panikować i prosić o zawiezienie do szpitala czy przeczekać. Z jednej strony pojawiają się wtedy już najgorsze myśli i chęć by to się jak najszybciej skończyło, a z drugiej jest przecież ta nadzieja w kolorze zielonym... Nadzieja, że się przetrzyma i że będzie jeszcze pięknie i bez bólu i strachu. Że będzie normalnie. Tylko tyle bym chciała. Może AŻ tyle. A najlepiej byłoby to wszystko przespać. Ale jak można ... przespać życie? W szpitalu to jeszcze się udaje, w domu już z ciężkimi wyrzutami sumienia i częstymi przerwami. Muszę pogadać z lekarzem o pulsie, bo od czasów ICE-a przy stosunkowo niskim ciśnieniu on zawsze wynosi ok. 110 - kiedy by nie mierzyć. W sumie dziwne, bo jakoś tego nie odczuwam.
Te pierwsze dni bezpośrednio po chemii to dla mnie jest taką walką - zdrowe jeszcze komórki bronią się i walczą zaciekle z trutką by w końcu ... skapitulować. A może to jest kapitulacja wroga? Okaże się po TK, której termin po raz kolejny za namową lekarza mam przesunąć. Ehś. Z jednej strony wolałabym już teraz wiedzieć na czym stoję, z drugiej może trzeba dać tego faktycznie trochę czasu i trzeci ICE da już jakieś rozeznanie. Oczywiście mogłabym zrobić TK i teraz i po kolejnym wlewie, ale staram się unikać niepotrzebnych naświetlań, których i tak ostatnio mam w nadmiarze.

A w naszym nowym mieszkaniu już się nie burzy, tylko ... tworzy:) Robi się coraz milej, choć na końcowy efekt trzeba będzie jeszcze trochę popracować. Jedyne co mnie teraz w związku z tym mieszkaniem  niepokoi, to to, że aby dostać się do niego (3p) muszę mniej więcej w połowie przysiąść parę minut na schodach (f.ck).
Ale to przejściowe przecież. A teraz przede mną najlepszy okres - z każdym dniem będzie coraz lepiej i lepiej :) Do następnego:/.

W środę  komisja w sprawie dodatku pielęgnacyjnego. Jestem bardzo ciekawa o co będą wypytywać, czy może coś badać i jak dużo będą potrzebowali czasu na podjęcie decyzji o jego przydzieleniu.  Może każą robić fikołki i przewroty oraz recytować wierszyki :P. Jak tak, to mogę nie usłyszeć aplauzu i występ może rozczarować...

Muzycznie może nie jestem w nastroju by skakać ale choć poprzytupuję sobie nogą do rytmu, bo kawałek taki mocno czaderski. Na pewno słyszeliście. Ze specjalną dedykacją dla Michała:) . Fajny klip, fajna muzyka, fajne słowa (na YouTubie znajdziecie i tłumaczenie). Polecam na dobry początek tygodnia. Tylko dobra rada - ciut głośniej!!! Hey!





18 komentarzy:

  1. Ewa mam do Ciebie kilka spraw!!!!
    1. Jest mi bardzo miło że mnie wylinkowałaś :-)
    2. W miodzie siła więc codziennie dawaj go domownikom
    3. Napisz mi na maila swój adres domowy na trzecim piętrze (jazz25@op.pl)
    4. Jakie głośno? Przecież Dzieci śpią ;-P
    5. Leż Kochana i nie pękaj
    6. Chyba jednak Kseni zmienię pieluchę bo do rana mogę paść... ;-D
    7. Życzę spokojnej nocy :-*
    Όλο χαλαρα ;-) Γεια σου!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jazz, fajnie że piszesz bloga i że w niego mogę sobie zerkać i podziwiać dziewczynki, współpracę z momentami trudnym Grekiem no i Twoją odwagę. Co do miodu to od pewnego czasu piję na czczo przegotowaną wodę z łyżką miodu lipowego. Na pewno nie zaszkodzi. Domownikom też się dostaje :P. A że głośno? Od tego się ma słuchawki;) Aż taką wariatką nie jestem :P. I nie, nie pękam;)
      Z tym greckim to jednak będzie ciężka sprawa bo najpierw muszę odświeżyć odłożony angielski:(. Buziaki i ściskacze!

      Usuń
  2. Zdrowy chorego nie zrozumie
    Ja cie rozumiem
    Jestem i wspieram jak mogę,. Myślą i modlitwą.
    Nie myśl że przesypiasz życie. Przesypiasz tylko chorobę a to jest jak najbardziej dozwolone
    B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chyba czasami tak lepiej... Pozdrawiam.

      Usuń
  3. I ja się dołączam i ściskam delikatnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja ściskam mocniaście i tęskniaczo :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ściskam wszystkich ściskających a siostrę to już szczególnie mocno:P. Tak, żebyś poczuła;)

      Usuń
  5. Ewa,zdrowiej. Wiesz, rok po slubie u mojego 1 meza zdiagnozowano ziarnice zlosliwa, to bylo 32 lata temu. On nadal zyje a ja mam juz 3 meza. Chce Ci powiedziec, ze dotad zycia, dopoki nadziei.Dzisiaj mieszkam w Las Vegas i jesli ten kierunek jest dla Ciebie atrakcyjny, let me know. bibistuart@yahoo.com
    See you
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bylam w tamtym roku w Las Vegas, nie moglam uwierzyc, ze taki dziwny swiat istnieje, zadziwilam sie az do bolu! Ja tam wroce!
      Ciekawam bardzo jak sie tam zyje na codzien

      Usuń
    2. Ewus, jak juz odwiedzisz Grecje, wpadniej do krainy rozpusty (Las Vegas ;)) to ja zapraszam do mojego burakowa zwanego Kentucky. Zdrowiej, odpoczywaj i spij. Snu nigdy za wiele. Buziaki.

      Usuń
    3. Rany, jesteście szaleni!:) Basiu, jak można tyle żyć po tych wszystkich świństwach to chyba nie ma się czego bać... :) Tyle zaproszeń że nie wiadomo który kierunek obrać :). Ale ale, żebym Was kiedyś pewnego pięknego dnia nie zaskoczyła swoją nagłą wizytą :P. Dzięki i pozdrawiam.

      Usuń
  6. Jedyny sposób,by odkryć granice możliwości,to przekroczyć je i sięgnąć po niemożliwe.Odpoczywaj,odpoczywaj,nabieraj siły,bo jesteś i musisz być silna.Nie daj się i nie pozwól zawładnać sobą.Ty też masz coś do powiedzenia.Zdrowiej nam.Jestesmy z Toba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z babci W. bije życiowa mądrość. Respect. Nic, tylko nie ma wyjścia i trzeba się wziąć z tym za bary.

      Usuń
  7. żeby dostać taką instrukcję, kiedy ból jest normą, a kiedy należy zacząć działać..
    Zbieraj siły na Las Vegas i na biegi na 3p. ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznaj, że to dopiero jest motywacja :)

      Usuń
  8. Ewo a wierzysz, że takie leczenie Ci pomoże? Przeczytałam całego Twojego bloga i wydaje mi się, że masz wątpliwości. Pamiętaj, że są też inne metody. Pamiętaj o tym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam poważne wątpliwości, ale wierzę, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Nie wierzę w cudowną moc chemii ale jestem pod ścianą i chemię biorę ... dla bliskich. Dla ich poczucia spokoju. A ja wspieram się dodatkowo czym mogę.

      Usuń