wtorek, 21 sierpnia 2012

Łyso mi...



Od wczoraj w szpitalu. W sumie nie wiem, czemu od wczoraj, skoro przez cały wczorajszy dzień nic nie dostałam... Dziwna ta tutejsza polityka, momentami trudna do ogarnięcia.


Znów jestem na 12tce, tyle, że przeskoczyłam na sąsiednie łóżko. "Moje miejsce" zajęła kobitka, która nocą często kursuje do łazienki. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że za każdym razem swoimi wycieczkami skutecznie wybudza nas tym ze snu - trafił jej się jakiś "kulawy" stojak na kroplówki którym jej jest ciężko manewrować zwłaszcza w ciemnościach a dodatkowo kobitka ma problemy z poruszaniem się (jakieś uszkodzenie w wyniku nie do końca dobrze przeprowadzonej operacji). WIdzę, że często z nerwów celowo uderza np. stojakiem w drzwi. Ehś, każdy by się na jej miejscu denerwował, zwłaszcza że choroba mocno ją wyniszczyła na twarzy, całym ciele no i psychicznie też jest mocno podłamana a dodatkowo nie ma w zwyczaju dzielić się tym bólem z innymi (co niektórym pomaga).

A w niedzielę mąż mnie pozbawił resztek "fryzury". Do tej pory mocno przerzedzone włosy miały coś na kształt "tupecika". Generalnie to było dobrze, jak całość mocno "przylizałam" do głowy, ale gdy tylko wiatr zaczął ingerować to odkrywał "moją tajemnicę"- łysina ukazywała się w pełnej okazałości a włosy przestały już pełnić jakąkolwiek funkcję. W tej sytuacji Michał "wspaniałomyślnie" zgolił mnie na "trójeczkę". Prawdę powiedziawszy trójeczka czy zeróweczka to już dla mnie prawie żadna różnica. Teraz mam twarz jak księżyc w pełni za to żadnych problemów z niesfornymi włosami... No i w taką pogodę to już w ogóle wypas.. A ten "maszynkowy masaż" (Emi, miałaś rację). A poza tym, to wyglądam w tym nowym wcieleniu ... wreszcie na chorą. Najlepszym komentarzem zresztą jest reakcja mojej teściwej na widok niemal łysej glacy. Otwieram jej wczoraj rano drzwi i na dzień dobry słyszę głośny okrzyk przerażenia - "Ło mój ty Boże! A cóżeś ty zrobiła?!!!". Bo ona wolała mnie we włosach...  Delikatnie "nerw mnie trącił" bo to nie było jakieś moje widzimisię tylko rozsądne i jedynie słuszne podejście do tematu walających się wszędzie włosów, więc mówię, że wyboru to w sumie żadnego nie miałam i jeżeli  reakcja otoczenia będzie taka jak i jej, to ja chyba powinnam teraz wejść pod stół i nigdzie się spod niego nie wychylać, co by ludzi nie straszyć... Trochę się zmitygowała i przytuliła mnie pojednawczo, choć mi jej reakcja długo pozostanie w pamięci. Też wolę siebie we włosach, ale co zrobić. Wygląd w pewnym momencie schodzi na dalszy plan. Trochę jeszcze mnie kłuje zazdrość jak oglądam w TV reklamy szamponów a dodatkowo wyczytałam (w szpitalu, bo tylko tutaj jest czas na takie luksusy), że najnowszy trend jeżeli chodzi o fryzury to włosy pełne, napuszone zwłaszcza u nasady, ze zwiększoną objętością... Cholera, mam w łazience masę szamponów - wśród nich jeden jest na zwiększenie objętości, drugi ... na wzmocnienie. Chociaż sobie pomyję moją glacę, tak pro forma, co by nie wypaść... z tegorocznych trendów i żeby powiedzieć - mam, używam! Tyle, że co z tego... Ciao!


16 komentarzy:

  1. Oj tam oj tam. Włosy nie cnota - odrosną. Trzym się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze to nie jest zbyt pocieszajace w twojej sytuacji ale troche w tym racji jest :). Juz niedlugo, jak skonczysz "kolorowa dietke" wlosy odrosna i znow bedziesz mogla je myc, suszyc i nazekac ze szampon niedobry ;p.

      P.S.Ja zawsze na fotelu u fryzjera powtarzam sobie jak mantre: wlosy nie zeby... odrosna! Nie zawsze pomaga ale przynajmniej powstrzymuje mnie to od ucieczki :). Sciskam, Ania

      Usuń
    2. Oj tam oj tam :) Prawda:P Właściwie to nawet mając je nie poświęcałam im nigdy za wiele czasu. Jedyne co dla nich robiłam to ... je myłam. Ba, często nie widziałam konieczności w ich czesaniu;)Więc tak znów nie powinnam tęsknić. No a od fryzjerów to wolałam dotąd dentystów:) Bo jak już taki się w to mieszał to mogło to się skończyć przecież ... różnie:) Pozdrawiam!

      Usuń
    3. LOL :) a tak nawiasem mowiac, moj maz jest od ponad 15-lat lysy (a ma dopiero 35lat), ma glowe w ksztalcie jajka z paroma zaglebieniami tu i tam, a dla mnie i tak jest najprzystojniejszym facetem na swiecie. Z tego co napisalas na blogu moge wyczytac, ze dla Michala jestes najwazniejsza i najukochansza osoba na swiecie i to sie liczy. Zainteresowanie zewnetrznoscia mija szybko, pozostaja wspolne pasje, zaintersowania, wspomnienia, marzenia, to ze ta druga osoba potrafi Cie rozsmieszyc lub zdenerwowac w przeciagu sekundy ;) Spokojnej nocy.

      Usuń
  2. Ilias myje głowę nigdy włosy, więc nie czepiaj się szczegółów Φιλενάδα ;-) Lepiej zamiast kolorowych gazet poucz się greckiego, potem naucz Katerinule i Michaela i za rok na wakacje spotykamy się w Gr.
    Φιλιά

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe, co racja to racja:) Dermatolodzy zdaje się zalecają w swoich "powłóczeniach": Nanieś szampon na skórę głowy i takie tam blablabla:) Rany, a ty Jazz w Grecji sobie pomieszkujesz? Niesamowite. A za rok na pewno już byśmy chcieli gdzieś wyjechać, bo w tym i choroba i spory remont nieco pokrzyżował nam wakacyjne plany... Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomieszkiwałam, ale za rok jak do domu nie wrócę to w niemieckim psychiatryku będziesz mogła mnie odwiedzić :-(
      Wejdź na mojego bloga to się wszystkiego dowiesz i trochę się odstresujesz (mam nadzieje)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Rany, Jazz = Justyna. Czy ty wiesz, że dopiero czytając bloga do tego doszłam?! ściskam i wierzę, że wszystko się ułoży!

      Usuń
  4. szukamy pozytywów- oszczędności z szamponów, odżywek, fryzjerów, prostownic przeznaczamy na nową kieckę!
    hehe- u mnie często cała rodzina była zmuszana do oszczędzania, bo zapominałam do listy zakupów dopisać szampon.ups

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, przez cały ten czas leczenia jakby podsumować, to troszkę się na tym oszczędzi. Chociaż ja i tak jedną butelkę szamponu potrafiłam używać ze dwa lata... Jednego takiego niedobitka ze sobą tu zabrałam, by chociaż do prania go zużyć;)

      Usuń
  5. Tak jest, pozytywow trza szukac bo som
    Ale kochana, ty sie ciesz, ze kobieta ci to w oczy powiedziala bo przynajmniej mialas szanse na jakas reakcje, mi "k...olezanka" za plecami probowala obrobic tylek nie mogac sie "nadziwic" ze tak o siebie nie dbam i chodze bez peruki ( 4 miesiace po chemii, wlos 2cm, kolor czerwony, ) Jakby mi to w oczy powiedziala zalozylabym jej na 24 godziny peruke w lipcowy upal....Moze by jej to przemowilo choc pewnie nie, bo na taka glupote i brak empatii nie ma lekarstwa
    Kochanienka, czas szybko leci, lada dzien bedziesz sie wpatrywac z niedowierzaniem, jednak odrastaja!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, że koleżanka została już tylko znajomą..

      Usuń
    2. wlasciwie i do tej pory byla tylko znajoma, teraz chcialabym zeby byla nieznajoma. Ja zreszta mam teorie ze wszyscy spelniaja jakas role, a ta nieznajoma spelnia te, ze mozna na niej skrupic zly humor, mowiac ze ona zla kobieta jest....

      Usuń
    3. Oj, normalnie brak słów dla takich "nie/znajomych"...

      Usuń
  6. Mam dla Ciebie coś na odprężenie. Nagrania trwają dość krótko więc myślę, że warto wypróbować;) http://www.adambytof.pl/free

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dziękuję, odsłucham ale to już w domku:)

      Usuń