Zwykle to poniedziałek jest tym najmniej lubianym dniem w tygodniu. Po weekendowym lenistwie trzeba w końcu się zmobilizować i wstać po dzwonku budzika. I odliczać niecierpliwie dni do następnego weekendu. Dla mnie od pewnego czasu oprócz "środy z chemią" najgorsze są wtorki "przed".
"Nadejdzie czas, że wszystko skończone. I to będzie POCZĄTEK." Louis L'amour
wtorek, 13 marca 2012
niedziela, 11 marca 2012
Baby, ach te baby...
U Kasi objawy choroby póki co się nie pojawiają i mam nadzieję, że jej dadzą spokój na dłuugo.
piątek, 9 marca 2012
Za panowania wirusa...
Zeszła noc też była przez Kasię 'przerzygana'. Michał olał pracę i został byśmy poszli z Kasią do lekarza. W dzień ma biegunkę, w nocy wymiotuje. Poza tym niby wszystko gra.
środa, 7 marca 2012
Rak? To good luck...
Dzisiaj może trochę o reakcjach otoczenia na moją chorobę. Wiem, że bloga czytają też osoby dotknięte zz. Nie wiem jak to u Was, może podobnie a może całkiem odwrotnie. Ale u mnie jest różniście.
poniedziałek, 5 marca 2012
Ota cie mamo ;)
Tytuł dzisiejszego wpisu to w tłumaczeniu wyznanie miłosne mojego dziecka - kocham cię mamo! Prawda, że brzmi nie/całkiem podobnie ? (niepotrzebne skreślić).
Nie mogę się powstrzymać, by znów coś o niej nie napisać, darujcie :)
Nie mogę się powstrzymać, by znów coś o niej nie napisać, darujcie :)
niedziela, 4 marca 2012
Sen zimowy.
Dopiero teraz uzmysłowiłam sobie, że praktycznie całą zimę ... przezimowałam. Wszystko toczyło się jakby poza mną, jeździłam, gdzie mi kazano i wykonywałam czyjeś polecenia. To wszystko w imię życia? Jak niewiele od nas zależy.
czwartek, 1 marca 2012
Los chemios.
Udało nam się wczoraj wyjechać z domu o 5.15, więc o 7ej już byliśmy na miejscu. Co z tego, jak moja podziurawiona chemią głowa zapomniała i kanapek i najważniejszego - skierowania na krew.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
