Jak na dzień po chemii to nie jest najgorzej, a przynajmniej lepiej chyba niż ostatnio. Co prawda nie mogę jeść ani pić, trochę wymiotuję, trzęsie mnie zimno i zarazem mam wypieki na twarzy ale jest całkiem znośnie.
"Nadejdzie czas, że wszystko skończone. I to będzie POCZĄTEK." Louis L'amour
czwartek, 26 kwietnia 2012
środa, 25 kwietnia 2012
Zapomniałabym o ... raku.
Nie żałuję, że wróciłam do pracy. Żałuję, że dopiero teraz. Ten tydzień zleciał mi tak niesamowicie szybko, że nawet zdążyłam zapomnieć, że ... mam raka.
niedziela, 22 kwietnia 2012
Drugie życie ryby.
I znów weekendy nabrały tempa jak dawniej. Ten czas minął mi tak niepostrzeżenie jak się zaczął. Katerinaki jak raz wyjdzie na dwór tak bardzo ciężko ją przekonać, że trzeba i z niego przyjść kiedyś do domu...
sobota, 21 kwietnia 2012
Dobrze, że jesteś.
Mimo bezproduktywnego gapienia się w pracowniczy monitor tydzień zleciał migiem. I znów wreszcie czekałam na ten weekend tak mocno, jak kiedyś. Mam nadzieję, że mnie nie rozczaruje ;).
środa, 18 kwietnia 2012
Aaaale o ooo co chodzi?
Po trzecim dniu w pracy entuzjazm z tytułu powrotu jakby trochę osiadł, ale nie chodzi o obowiązki a raczej o ich ... brak.
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
O codzienności, witaj.
Praca. A jednak. Coś za czym gonimy tracąc zdrowie by zyskać pieniądze a potem tracimy pieniądze, by odzyskać zdrowie. A potem? Potem nie ma już nic. Taka to już nasza ludzka i pokrętna natura. I nawet chyba Bóg nie jest w stanie nas zrozumieć.
sobota, 14 kwietnia 2012
Raz dwa trzy, dzisiaj raka masz ty!
U mnie tak na wspak ;). Trochę trzyma mnie przeziębienie, więc jadę na antybiotyku, po którym jak czytam z ulotki można się nabawić psychozy, depresji albo uwaga - mieć niezwykłe sny :) - to takie z najdziwniejszych skutków zażywania Cipronexu 500. Mam przepisane dwa opakowania, ale chyba jedno odpuszczę, bo depresję to mam i bez tego...
Subskrybuj:
Posty (Atom)