poniedziałek, 19 listopada 2012

A może tak jakieś porwanko?

No a ja dalej tu grzeję pryczę. Dół się zrobił konkretny, mimo, że po spuszczeniu tego płynu pewnie nie ważę już 40 kg.


Ogólnie wycwaniłam się i proszę o tableteczkę na sen, więc dzięki temu już dwie noce mam przespane! Hurra. Nie budzę się co 15 minut i nie zerkam na telefon w oczekiwaniu na ranek.
Więc z nockami załatwione.
Pozostał jeszcze jeden problem - żyły. W Warszawie wkuwali się do portu, z żyłki pobrali coś też, nie powiem, ale bez większych problemów. A dziś ledwo piszę na klawiaturze. Jakieś krwiaki, siniaki, zaczerwienienia. Ostatnio czekałam na chętną, która przekułaby mi wenflon, bo wszystkie podania przez niego sprawiały już niesamowity ból no i ręka napuchła. Chętnej oczywiście nie było, jak próbowały to widziałam łzy w oczach i sama byłam mocno tym wystraszona. A żyły chowały się jak na zawołanie.

Ale słuchajcie - dziś znalazła się odważna pielęgniarka. Stwierdziła, że skoro mam port, to ona go przekłuwała tu chłopaczkowi ponad rok temu ... i ona się tego podejmie, bylebym tylko była oszczędzona.
Najlepsza akcja była jak szłam korytarzem. Patrzę, lekarka wypycha ordynatora na korytarz i mu coś tłumaczy w sensie - no taki port to ma prawie każdy chory na raka, wszywają, to normalne.

Długo się zastanawiałam czy to najlepszy pomysł, bo popsuć port jest bardzo łatwo a teraz by mi to nie ułatwiło leczenia.  W końcu zdecydowali się ściągnąć anestezjologa. Przyszła cała świta lekarzy i pielęgniarek na lekcję pokazową i szkolenie. Śmiesznie to wyglądało:) Zwłaszcza, że początkowo stanęli przy łóżku młodszej koleżanki a ta była w niemałym szoku że będą jej przekłuwać nie wiadomo co.
Dziwne dla mnie, że potem moja lekarka przepraszała mnie, że sama nie umiała tego zrobić i bardzo jej głupio. Tłumaczę jej, że nie mam  najmniejszego żalu, bo w Warszawie żaden lekarz się tym nie para, tylko pielęgniarki się tym zajmują i to jest całkowicie normalne.

Ogólnie to szkoda, że nie wpadli na ten pomysł wcześniej. A jak im powiedziałam, że krew do badań też mi pobierają z portu to nie mogli się nadziwić i cudowali, że chyba po heparynie trzeba trochę odczekać i dopiero pobrać. Cyrk. Nie podoba mi się że po każdym podaniu kroplówek tego nie przepłukują, mimo moich próśb. Pani stwierdziła, że skoro krew się odciąga to nic się nie dzieje i nie trzeba. Teraz bardziej zawalczę o swoje. Mój port, mój problem.
Dziś kolejne usg. Zbiera się płyn znów w worku osierdziowym, opłucną można nakłuwać w ciemno, bo też tyle tego jest. Świetnie. Obym stąd wylazła żywa do grudnia.

Za to dzisiaj moja lekarka na obchodzie powiedziała ordynatorowi, że będzie z tym nakłuwaniem prosić kogoś do pomocy, bo sama już nie daje rady... Wiedziałam że się boi,to widać i czuć. Najlepiej jakby w obroty wzięła mnie ta pierwsza lekarka, która ściągnęła tego 1,5 litra. Chociaż zdania są trochę podzielone i część się upiera, że nakłuwanie tylko przyspiesza napływanie płynu a lepiej osuszą to antybiotyki. Szczerze, to ja jestm tak tymi antybiotykami (chyba) osłabiona, że ledwo nogami włóczę i ledwo na oczy patrzę.

Przez parę dni miałam kobitkę z ostrą białaczką limfatyczną. Mamy podobne szanse i jedziemy na tym samym wózku. Mam nadzieję, że obu nam się uda - bardzo fajna żywiołowa kobitka, tyle, że choroba mocno ją wymęczyła.

A ostatnio znajomi robią mi same miłe niespodzianki. Ni stąd ni zowąd otwieram oczy a przede mną siedzi moja urocza Ania. Przyjechała tak po prostu z Łomży z dobrym słowem i niespodziewajkami:) FOrma moja najlepsza nie była ale ugościłam ją w pozycji lewostronno pochyłej i tak rozmawiałyśmy. Miło.

Kolejni znajomi zaopatrzyli mnie w książkę na nudne chwile i podusię do podzielenia się z Kasią:) Jednak nie wolałabym się tu z nią za bardzo zadomawiać. Zwłaszcza że wszyscy mnie traktują jako pupilka oddziałowego, co czasem irytuje.

Ania ze Stanów. Ta to w ogóle istne szaleństwo i brak słów, ale może uda nam się przed Świętami spotkać? Kto wie?

A kuzynka z obiadkami plus Michał z babcinimi:) ? Panie rozdające wątpliwej jakości żarcie zamartwiają się, żebym cokolwiek jadła bo nie będę miała siły. Zabierają tylko pełne talerze - a ja jestem dokarmiana na prawo i lewo a na jutro śmiałam pierwszy raz i zażyczyłam sobie od Niusi naleśniki z serem. Mniam! Chyba w nocy mi się przyśnią...:)

Ostatnio kucharz pokazał cały swój kunszt artystyczny. W niedzielne południe zapodano nam kotleta z kaszy i ryżu, ziemniaki i ciapkę bezsmakową z rozmrożonego szpinaku.
Zupa to zagadka. Było nas wtedy trzy na sali ale każda miała inną propozycję na nazwę. To coś czerwonego, z selerem i marchewką i jakimiś kluskami o ciekawym abstrakcyjnym kształcie. Smak? Kto by tam się nad tym zastanawiał? Ważne że forma oryginalna.

Kończę, bo przez ten kiepski internet piszę sposobem mocno kombinowanym i mam nadzieję, że uda się zamieścić posta.

Pozdrowionka i czekam na chętnego na porwanie! :) Pa!


13 komentarzy:

  1. Boże jak ja z całego serca ci życzę Ewuniu byś juz mogła wrócić do domku. Zero płynu,zero osłabienia i do domku! Modlę się za to.Magda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot takie zwykłe marzenie a nie wszyscy doceniają to co mają:( Dzięki!

      Usuń
  2. Oby jak najprędzej skończyła się twa droga przez mękę w tym szpitalu.Pomyslności.Potrafisz jeszcze pisać o tym wszystkim z humorem.
    Zdrowiej i dużo sił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przez port już jest nieporównywalnie, chociaż kują by pobrać krew:(. Jeszcze z parę dni i widzę że chcą się wyzbyć "kłopotu" i do Warszawy:)

      Usuń
  3. Nabieraj szybko sił i uciekaj do domku

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uciekaj uciekaj, a porywacza brak?:)

      Usuń
  4. Zdrowiej kruszynko jak najszybciej i wracaj do swoich.Taka drobna kobietka a tak wielka siła bije od Ciebie.Pozdrawiam i czekam na dobre wieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Babciu W, z kruszynki to już się zaczyna robić ociupinka:) Ale się odbiję, obiecuję:) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. No Ewunia,koncz to szpitalne lezakowanie! Ja w porwaniu nie pomoge bo sama wczoraj kolejna chemie skonczylam wiec z silami wiesz jak jest.Silna dziewczyna jestes,przetrwaj te trudne chwile a pozniej lek i juz tylko lepiej! Buziaki i 3mam kciuki :)Annamarchewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, już po chemii??! Jak się czujesz? Oby tym razem bez komplikacji! A tak Cię wyganiałam z tego szpitala i sama wylądowałam na dłuższą chwilę:) Pozdrawiam! Trzymaj się Aniu, tym razem musi być dobrze!

      Usuń
  6. Pani Ewuniu, śniła mi się Pani dziś - taka śliczna filigranowa blondynka :))-chociaż nigdy Pani nie widziałam.. rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się..było cudnie!Wierze, że to nastąpi - ja nie zapomniałam, obiecała mi Pani poznanie!:)
    i zgłaszam się na porwanie;)chociaż ważę niewiele więcej bo 48 to napewno się uda, przecież my "zgrabne":) mamy więcej siły niż niejeden człek!.. Jak to mówią: Takich trzech jak my dwie, nie ma ani jednej!:)
    Z modlitwą, Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, miałam nadzieję, że moje nowe włoski będą w kolorze blond, a tu jakaś czerń. Bardzo chętna jestem na spotkania, więc jak coś, to może sen się ziści:)
      No chociaż jedna chętna na porwanie. Tylko kurtkę i buty mi zabrano, więc porwanie porwaniem ale weź coś Ulu z sobą:) No właśnie, Ewa jestem a nie jakaś Pani Ewa:) Pozdrawiam i jak zwykle dziękuję!

      Usuń
  7. porywam cię Ewuś w nasze czasy wspólne -Ewuś pamiętasz.Zostań

    OdpowiedzUsuń