poniedziałek, 12 listopada 2012

Na na na na na na na na:)))


No i od soboty za sprawą troskliwego i najukochańszego męża jestem w szpitalu u siebie z ostrym zapaleniem płuc.Tak cholernie mi się nie chciało tu być, zwłaszcza na weekend. Trochę dużym problemem było dla mnie to szybkie męczenie. Zanim się doczołgałam do szafy, minęło pół godziny, zanim sięgnęłam po coś do ubrania, kolejne i pół godziny odpoczynku. Michał o anielskiej cierpliwości nic się nie odzywał, nie poganiał. Chwycił na klatce na ręce i zabrał do samochodu.


Na izbie przyjęć lekarz powiedział - mogę dać antybiotyk, na siłę Panią tu nie zatrzymam, ale tu ewidentnie jest jakiś stan zapalny i hospitalizacja to chyba najlepsza opcja w Pani wypadku.
Nie zaprzeczałam, potulnie się zgodziłam. Michał poleciał pakować torbę a mnie przemiłe Panie próbowały założyć wenflon. Długo to trwało. Pokłuły co się dało, popękało co się dało. Nigdy w CO nie miałam tego problemu, tu się zaczął. Po dziewięciu próbach się udało! One prawie płakały ze szczęścia, ja z nimi:) Jak wspomniałam o porcie zrobiły dzikie oczy i stwierdziłam, że to nie najlepszy pomysł, by mi go rozwaliły. Tak przemiłego personelu nie pamiętam.Nie będę pisać szczegółów, bo by się zeszło.

Zrobili prześwietlenie, wyszło trochę tego płynu, ale sami nie wiedzieli czy ta ilość jest do ewakuacji bo jakoś tak niewiele tego wychwycili. Dziś zrobili USG i tu lekarz złapał się za głowę, powiedział coś w stylu "ula la, takiego stanu zapalnego to ja już tu dawno nie widziałem, płyn jest i w lewej opłucnej i w prawej, tyle że ten z lewej zalewa trochę serducho". Jakieś węzły powiększone, bla bla bla, ominął guza w klatce, a może ten tajemniczo się rozpłynął ?:) Oby.

No i zaraz potem urocza lekarka zawołała do zabiegowego na punkcję płynu. Pytam się, czy mogę płakać, bo rok temu pamiętam tę średnią przyjemność. Wtedy ściągnęli 1,5l tego świństwa. Były dwie młode lekarki, zaśmiały się i mówią "płacz, Ewuś, będziemy płakać razem z tobą". I wiecie co? było o niebo lepiej niż rok temu. Babeczka bardzo delikatna!Zebrała tego ... 1,5 litra. Mówi - Ewuś, jest tego więcej, ale ty tu nam zaraz padniesz dzieciaku. Starczy na dziś. A jutro zdecydujemy co z tą drugą opłucną, bo tam też tego jest nieźle. MOże drugie kontrolne USG i zdecydujemy.
Kochani, ja mogę chodzić bez balkonika! (Oj, nie przyznałam się, że się nim musiałam posługiwać by dojść do kibelka:( )Już nie sapię jak stara lokomotywa po każdym kroku! Ja żyję! Życie jest piękne:)
Jedna z tych lekarek jest siostrą cioteczną dziewczyny która zachorowała na zz w ciąży. Urodziła zdrową córę, a po 4ech latach wznowa! Wszystko dobrze się skończyło. KOnsultuje z nią moje leczenie:) Mam wdrożone 3 antybiotyki. Jutro toczenie krwi, bo hemoglobina spadła do 8.
A do dzisiaj miałam cudowną lokatorkę - babcię Irenkę. CHodziła ze mną z tym balkonem do łazienki, podawała jedzenie, przykrywała, a ja sapałam, ona prawie płakała nade mną i się tylko modliła:) Cudowna kobieta. Teraz mam pełną salę. Sąsiadka obok mocno męcząca. Ale dam radę:) Jak zawsze.

Oj, boję się zmiany wenflonu, ale się mocno nawadniam i może tragedii nie będzie:)
Trzymajcie kciuki!

Tu zawsze mnie ktoś nawiedza - dobra kumpela z pracy, Agu:), kuzyn z żoną - cudowni ludzie:), mężu, ciocia a jutro Królomiś! Hurra!

Ojej, nie napisałam najważniejszego. Michał z kuzynką na zmianę bombardują NFZ. Nagle zabrakło im ze szpitala jednego papierka! No ale niby przefaksowali i mamy się dowiadywać dalej!W tym tygodniu ma być odpowiedź. Oby dobra i obyło się bez zbiórki i afery, której byśmy nie podarowali. Wierzę, że się uda.

Ale z całego serca bardzo Wam kochani dziękuję za dobre chęci, za ewentulane datki. Jesteście niesamowici! Wierzyć mi się nie chce że obcy ludzie oferują mi taką ogromną pomoc z każdej strony. Wielkie, wielkie dzięki. Jestem z Wami modlitwą każdego dnia! Jak trzeba będzie, to będę przedstawiać rachunki, prosić. Na razie jest i mam nadzieję będzie ok.

A z tym moim zapaleniem.. Ja chyba już w CO to miałam. Moja lekarka powiedziała, że to męczenie to kwestia zniszczonego szpiku (!), temperatury od miesiąca - to wynika z choroby zasadniczej (!). świetna.

Profesor też dobry - proszę odpocząć od szpitala, zrelaksować się, czekać na wynik trepanobiopsji, na lek. Super rady. No ale skąd miał wiedzieć.

Bym tak sobie odpoczywała z ostrym zapaleniem i chyba nie doczekała leku.

No i na koniec - dawno się nie przeglądałam w lusterku:(. Po prostu myłam twarz wodą albo i nie, bo nie miałam siły i do łóżka. Teraz patrzę i się pytam "who'U are? OMG" Jakieś brwi czarne krzaczory, włosy już jezykowate, ciemne, twarz po sterydach jak księżyc w pełni.. A jednak i na mnie sterydy tak zadziałały. Do tej pory brałam i nic po mnie nie było widać, dziewczyny się nie mogły nadziwić. A teraz i dopadło i mnie. Nic, zejdzie i to:)

Ale i tak, życie jest piękne jak można chodzić o własnych siłach! :) Serdecznie Was kochani pozdrawiam! Buziaki, jestem szczęśliwa. Już nie mówię Michałowi jak od miesiąca - że czuję się umiarkowanie, jak zawsze. Czuję się dobrze. Może jeszcze do doskonałości wiele brakuje, ale co tam! Jest cudownie! Pa!

No i sorry, bo trochę się rozpisałam :( Pewnie wiele z Was do końca tego postu nie dojdzie. Rozumiem:)

34 komentarze:

  1. Super, że czujesz się lepiej :) Trzymam kciuki ale wiem, że wygrasz z tym dziadem marnym :D Pozdrawiam i ściskam mocno.
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziad marny to i szans nie ma:) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę , że jesteś w dobrych rękach i lepiej się czujesz. Trzymam kciuki by było już tylko lepiej.
    Podziwiam twą wielką siłę , choć wiem , ze jest Ci ciężko, że się boisz, ale Walcz Ewa walcz z całych sił dla męża , dla Królomisia i dla wszystkich którzy trzymają za Ciebie kciuki . Ba , mega kciuki wręcz. Pisz więc co u Ciebie. Czekam na coraz lepsze wiadomości . M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się jak cholera, ale co tam:) Jak to mówię - żyje się tylko dwa razy:) Królomiś, Michał i najbliżsi zasługują na odpoczynek od tego szaleństwa, które się już trochę za długo ciągnie. Nie mam wpływu na wieści ale mam dobre przeczucia! Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Nie doceniasz swojej publiczności :-) Wszyscy doczytają bo jesteś dla nas WAŻNA!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Jazz, nawet nie wiesz jak bardzo ją doceniam, ba, w życiu nie myślałam o jakiejś publiczności co mnie czasami nieco peszy ale piszę w nadziei, że może komuś ten blog pomoże.
      Buziak!

      Usuń
  4. Pewnie siostra, że każdy doczyta... jak można nie doczytać - to po co zaczynać?
    Cieszę się, że czujesz się lepiej, że możesz się tym cieszyć i że się cieszysz :). Szkoda, że sama Cię odwiedzić nie mogę, ale liczę na tego skypa... jak wrócisz do domu ;) chociaż tyle :)
    Trzymam kciuki za Ciebie, jak zawsze myślami jestem z Tobą, codziennie wyczekuję jakiś wieści od Ciebie ;)
    Tęsknię, ściskam mocno :*.
    Sagapo Aderfii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby po co czytać, fakt:) Ale pretensji jak coś do nikogo mieć nie będę:)
      Też siostra tęsknotkuję a ty się mi tam zadamawiasz:) Ale cieszę się Twoim szczęściem i trzymam kciuki za Twoje życie:)
      Sagapo!

      Usuń
  5. Witam, bardzo się cieszę, że lepiej Pani się czuje, trzymam kciuki za powodzenie z NFZ, wierzę, że będzie dobrze. Jeśli możemy jakoś pomóc, choćby poszukać jakichkolwiek informacji, proszę dać znać:)Pozdrawiam serdecznie!
    K. (Kamila)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne za każdą chęć okazania pomocy. Jest mi szalenie miło i jak coś to poproszę o pomoc. Najbardziej mnie zastanawia, co po sgn, jeśli ten będzie ... Nie, nie będzie i zadziała. Koniec. Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Dużo zdrówka, trzymam kciuki za lek!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj czytamy czytamy do końca.Pisz i jeszcze więcej,bo najważniejsze że czujesz się lepiej.Jesteśmy dobrej myśli że i ten lek otrzymasz niebawem.Gorąco ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to fajnie, że nie zasypiacie w połowie, choć mnie czasami ponosi:)ściskam babcię W równie mocno:)

      Usuń
  8. I ja się dołączam- powodzenia w NFZ- napewno się uda !!!!!!!
    Poprawy samopoczucia z każdym dniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby oby:) Grunt to dobre samopoczucie.

      Usuń
  9. Trzymam mocno za Ciebie kciuki Ewo!
    Pięknie piszesz, lubię Cię czytać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem prostym ludkiem i tak piszę, cieszę się, że komuś się podoba:)

      Usuń
  10. Pani Ewo, czytam Pani blog od niedawna. Jestem pełna podziwu dla Pani siły i wytrwałości. Trzymam kciuki za Pani leczenie i za ten nowy lek. Oby NFZ szybko wydał zgodę. Gdyby potrzebna była pomoc finansowa to również chętnie pomogę. Na razie będę się za Panią modlić i czekać na post, w którym napisze Pani, że jest Pani zdrowa i pokonała chorobę. Pozdrawiam gorąco. K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba modlitwa w tym wszystkim teraz najważniejsza bo wszystko jest na dobrej drodze:) Dzięki i pewnie taki post niedługo "wysmażę". Pozdrawiam również!

      Usuń
  11. Bardzo się cieszę, że stanęłaś na nogi- dosłownie i w przenośni. Widzę, że humor od razu lepszy. Zobacz, wystarczy wydoić trochę człowieka i już można góry przenosić.
    Tak trzymaj Ewuniu. A ja wczoraj testowo dzwoniłam do Uwagi ale było po 20,00 i kazali się nagrywać. Na razie sprawdzam ścieżki:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam i trzymam kciuki za NFZ.
    Hanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, jesteś nieoceniona i dziękuję że się do mnie odezwałaś:). Bardzo to cenię i bardzo jest mi miło.

      Usuń
  12. Cieszę się razem z Tobą, post przeczytany jednym tchem do samego końca oczywiście.Trzymaj się Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Trzymam się czego mogę a najbardziej myśli, że mnie wkrótce wygonią do domu bo im wreszcie zbrzydnę. Chyba bardziej muszę się o to postarać :)

      Usuń
  13. Cieszę się że lepiej się czujesz, ciągle trzymam kciuki i zaglądam tu z nadzieją na dobre wiadomości.
    Pozdrawiam Ania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dlaczego my się nie poznałyśmy? Było tak blisko! No nic, pozdrawiam serdecznie i też zerkam do Ciebie Talencie!

      Usuń


  14. Ewciu trzymaj się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja się trzymam myśli o Królomisiu, Michale, przyszłości, ale takiej normalnej, samodzielnej. Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Niezmiernie cieszy mnie Pani lepsze samopoczucie :)..Czytamy, czytamy -zawsze do końca i to z zapartym tchem :) i zawsze z niecierpliwością czekam na jeszcze :) Ściskam, Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. samopoczucie spada wraz z każdym dniem spędzonym w tym szpitalu. No ale wygonić bez wyleczenia się nie dam! Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Czytam od pewnego czasu i zawsze do końca. Świetnie piszesz. Trzymam kciuki. Oby wieści codziennie były tylko lepsze. Pozdrawiam
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będą, nie to że obiecanki cacanki:)

      Usuń
  17. Ewuś czytam wszystko od deski do deski....czekam na dobre wieści...
    Jesteś silna, wspaniała, trzymam kciuki za Ciebie....
    Jakby była potrzebna pomoc polecam się...śmiało wal... :)
    Ściskacze.
    Sylwia L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwik, zawalę śmiało, a co:) Buziaki!

      Usuń