Jestem. Trochę się wczoraj naczekałam na swoją kolej po magiczną, cudowną miksturkę ale udało się. Michał cwaniak wyposażył mnie na wizytę u lekarza w listę pytań a sam dał nura do pracy. Fakt, ma teraz tam naprawdę gorący okres i nie ma mu czego zazdrościć.
"Nadejdzie czas, że wszystko skończone. I to będzie POCZĄTEK." Louis L'amour
czwartek, 12 kwietnia 2012
wtorek, 10 kwietnia 2012
Pod wiatr.
Zasadniczo od przyszłego poniedziałku mam być w pracy, ale jakoś załatwianie formalności mi nie wychodzi :/
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
15 t.c.
Ehś, minął zaledwie pierwszy dzień Świąt a mój brzuch przybrał rozmiary brzucha kobiety w 15 tygodniu ciąży. Powinnam się cieszyć na nadchodzącą wielkimi krokami chemię, bo to mi daje jakieś gwarantowane trzy dni głodówy ;), zakładając, że wszystko pójdzie standardowo...
piątek, 6 kwietnia 2012
Kasia znaczy miłość.
Nie idę z duchem czasu i pisanie na laptopie mnie wykańcza. Plus tego jest taki, że nie będę się dziś rozpisywać co niektórych ucieszy :P.
czwartek, 5 kwietnia 2012
W kraju Zulu Gula...
Kości i wszystkie mięśnie powoli przestają tak boleć, więc jest coraz lepiej. Przynajmniej powinno być, ale znów coś "w duszy" mi nie gra...
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Dzika miłość.
Jakoś te ostatnie zastrzyki nie działają na mnie najlepiej. Porównując teraz neulastę, zarzio i neupogen to moim faworytem jest zarzio. Swoją drogą w życiu nie przypuszczałam, że niedługo będzie mi dane faworyzować jakieś zastrzyki... Ale to tylko życie, które nie raz potrafi zaskoczyć.
niedziela, 1 kwietnia 2012
Ale jaja...
Osławiona "biba" której to dzisiaj zamieszczam fotkę po raz kolejny cudownie się odnalazła...:) Więc ryby teoretycznie zabrakło kawałka dnia i jedną nockę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

